poniedziałek, 23 czerwca 2014

Rozdział 7

Otworzyłam oczy, a do pokoju wpadły promienie słoneczne szybko spostrzegłam, że koło mnie leży Zayn tak słodko spał i trzymał mnie za rękę pamiętam ten moment . Nawet alkohol nie jest w stanie, żebym o tym zapomniała. Wstałam powoli z łózka i udałam się do łazienki, przemyłam twarz chciałam umyć zęby ale nie miałam swojej szczoteczki, więc jedno co mogłam zrobić to wzięłam Zayna płyn do płukania  i musiało mi to wystarczyć, żeby tylko nie odstraszać oddechem . Weszłam z powrotem do pokoju Zayna w którym zostawiłam ubrania postanowiłam już przebrać się w pokoju skoro Zayn sobie słodko śpi . Szybko więc ściągam koszulkę i narzuciłam na siebie wczorajsze ciuchy .
-Jakoś bardziej podobałaś mi się w tej bluzie - Eh tylko nie to, nie chciałam żeby się obudził ..
-Trudno, ja już będę leciała
-gdzie ?
-Do domu?
-Tak ? a wiesz jak tam dojść ?
- Racja, zapomniałam nawet numeru domu i ulicy .
- Co byś beze mnie zrobiła . Czekaj zawioze cię ale najpierw coś zjemy.
-Niech będzie .
-Na co masz ochotę księżniczko .
-Nie nazywaj mnie księżniczką i daj mi coś na głowe blagam .
-Już sie robi tylko najpierw pójdę do łazienki . - Zayn, Zayn, Zayn opuść mój umysł !! Czemu mi to robisz, że za każdym razem gdy cię widzę mam ochote się na ciebie rzucić, przytulić i pocałować . Nie czekałam długo bo szybko wyszedł z łazienki.
-Chłopaków nie ma... - Zayn chodził po pokojach i patrzył czy ktoś wrócił z wczorajszej imprezy ale nikogo nie zastaliśmy w pokojach . - Może spia u ciebie w domu zawsze mylą sobie numery domów po pijanemu . Oby tylko nie było u Eleanor Perrie bo znów będą pytania czemu nie wróciłem z nimi.
- No tak to by było straszne - ostatnie słowa wypowiedziałam nieco ciszej i z nutką ironii .
-Więc co chcesz zjeść? A tak na marginesie dobrze, że nie ma Nialla bo by nam wszystko zjadł .- Zaśmiałam się ale zaraz z poważniałam i myslałam na co mam ochote .
-Gofry . Mam nadzieje, że masz gofrownice.
-Powinna gdzieś być w sumie dawno nie jadłem.
 -Ja robie najlepsze gofry ! Zapamiętaj to sobie - wskazałam na niego palcem, a on zaśmiał się pod nosem .
-Zobaczymy tych twoich najlepszych, choć jestem pewien że są najlepsze - Zayn przybliżył się do mnie i popatrzył w moje oczy, jego brązowe tęczówki mnie raziły były tak cudowne, że nie mogłam długo na nie patrzeć .
-To co bierzemy się do roboty ?- Przerwałam te dziwną sytuacje między nami i zabrałam się do szukania potrzebnych mi produktów, przez niego tak mi się trzęsły ręce, że wszystko co wyciągało spadało mi z rąk.
A Zayn ? On zrobił coś czego nigdy w życiu bym się nie spodziewała chwycił mnie za rękę i odwrócił do siebie, podniósł i pocałował . To było .. to była najbardziej magiczna chwila w moim życiu jego usta ciepłe, delikatne całowaly z taką czułością .W końcu oderwaliśmy się od siebie, a Zayn nadal trzymał mnie w pasie to bylo urocze, ale też krępujące .
-Już wczoraj chciałem to zrobić .
-Nie, Zayn ... nic nie mów ja o tym mogę zapomnieć bo wiem, że masz dziewczynę i nie chce pomiędzy was wchodzić więc najlepiej jak zawieziesz mnie teraz do domu, proszę .
-Amy...
-Zawieź mnie do domu - nie wiem czy tego właśnie chciałam ale nie chce mieszać się w zwiazki nie chce sporów pomiędzy Perrie i tak już mam je z Eleanor nie potrzebuje kolejnych problemów.
-Chodź . - Odparł sucho ..- Ale wiedz, że zrobiłem to bo chciałem, zrobiłem to bo mi się cholernie podobasz Amy.
-A Perrie ?! Zapomniałeś, że masz dziewczyne z którą powinneś teraz być?!
-To skomplikowane .
-To mi to wyjaśnij .
-To co było pomiędzy mną a Perrie już dawno wygasło nie czuje tego czego czułem kiedys i sam nie mogłem się określić czy ją kochałem czy to zauroczenie.
-Fajnie, a teraz odwieź mnie do domu. Jak załatwisz sprawę z Perrie i z tym czy ją kochasz czy się nią bawisz zadzwoń - Odparłam ironicznie do czego dodałam mój lekki usmiech. To wszystko mnie zaczeło irytować, na prawdę . Mimo iż tak bardzo mi się podoba nie stracę dla niego zmysłów, aż tak .Wyszłyśmy z domu Zayn zamknął drzwi i szedł do auta aby otworzyć mi drzwi.
-dzięki, mam ręce sama  je otworzę.
-Znów wróciła stara zrzędliwa Amy ...
-Wróciła .
-No weź .. uśmiechnij się chyba nie chcesz, żebym ci opowiedział jednej z przygód Louis'a ? A jego przygody są nienormalne i... śmieszne . - Moje usta lekko się rozchyliły ale nie chciałam dać mu tej satysfakcji i nadal róbowałam zachować grobową mine .





_______________________________
Przepraszam że taki krótki ale staram się pisać codzinnie i jak widzicie wychodzi to tak jak wychodzi

niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 6

-Czemu nie wzieliźcie ze soba dziewczyn ? - próbowałam przekrzyczeć głośną muzykę, która nie dała mi się porozumieć z Louisem .
-Eleanor stwierdziła, że ma dziś spotkanie z dziewczynami, a Perrie zwykle nie ma czasu nigdzie chodzić z Zaynem . - Perrie a więc to ta blondynka z basenu .
-Rozumiem .. - Ta muzyka ... był taki wspaniały bit, że same nogi chciały tańczyć. Od małego już uwielbiałam tańczyć, a gdy słyszałam  takie bity musiałam iść tańczyć .
 Przeprosiłam Louisa i wytłumaczyłam się, że zaraz wracam . Weszłam pomiędzy ludzi i zaczęłam wczuwać się w grajacą muzykę tańcząc czułam, że żyje i jak bardzo brakowało mi tego wszystkiego, a mam na myśli muzyki ale bardziej energicznej, a nie taka którą słuchałam zawsze czyli same smutne, przez które czułam się sama, nie było tak nie byłam sama dopiero teraz wiem jak bardzo każdy chciał się ze mną dogadać, a ja udawałam tak po prostu, że nie jestem zainteresowana poznawaniem osób . Nie mogłam przestać tańczyć i czy ja się uśmiechałam ? Nie wieże, co się ze mną dzieje oczywiście przyjmuje to w pozytywny sposób. Gdy już czułam się wykończona poszłam do stolika w którym siedziałam wcześniej, siedział tam tylko Zayn .
-Śpiewasz i tańczysz? Czego o tobie jeszcze nie wiem?
-Jeszcze wiele rzeczy o mnie nie wiesz .
-Czyli jeszcze masz jakieś ukryte talenty.
-O moich talentach już chyba wiesz wszystko ...
-To opowiedz mi coś o sobie
-Po co mam to robić ? - uśmiechnęłam się do niego szczerze.
-Zaraz, zaraz coś tu jest nie tak czy ty się uśmiechasz ?!
-Tak, czuje dawną siebie .
-Do twarzy ci w uśmiechu - stop, Amy czy ty się rumienisz, zatrzymajcie to !
-Dobra nie pierdziel, pijemy ?!
-Ohoh teraz nie poznaje cię, ale już cię dziewczyno kocham ! -Zaśmiałam się na jego słowa i dałam znak, żeby polał . - Ale tylko nie pij dużo trzeba potem do domu dojść, moja mała koleżanko .
-Hej ! Wcale nie jestem mała .. - zrobiłam minę smutnego pieska - A tak w ogóle gdzie są chłopcy ?
-Mieli zaraz przyjść - Hmm o "wilkach mowa", do naszego stolika szli chłopcy, a z Liamem szła jakaś dziewczyna, spodziewam się, że są razem inaczej nie trzymali by się za ręce i nie ćwierkały do siebie .
-Hej jestem Danielle - W końcu jakaś normalna dziewczyna, która się przywita i uśmiechnie .
-Amy - podje jej rękę i również się do niej uśmiecham .
-Jezu jak się ciesze, że nie ma tu Eleanor i tej Perrie normalnie dziewczyny mnie irytują tylko nie mów tego chłopcom - szepnęła mi do ucha na co ja się uśmiechnęłam. Cieszyłam się nawet bardzo w końcu ktoś z kim mogę z kimś normalnie pogadać .
-W końcu ktoś z kim mogę pogadać  .
- Cieszę się Amy, jak się bawisz ?
-Jak widać całkiem dobrze, uwierz albo nie ale dzisiaj bawię się  pierwszy raz w życiu tak dobrze.
-Żartujesz sobie ? Straciłaś najlepszy czas w swoim życiu .
-Miałam ciężkie dzieciństwo .
-Rozumiem...
-Widzę, że się dogadujcie, a ty Amy... czy ty promieniejesz? -naszą rozmowę przerwał Liam .
-Powiedzmy, że odzyskałam to co straciłam
-czyli radość z życia?
-Jeżeli tak to nazywasz to można powiedzieć, że to właśnie straciłam . Dobra mniej gadania więcej picia !- Poprosiłam kelnera o więcej kieliszków bo doszło więcej osób tym razem było nas 7 więc zaczęłam każdemu z osobna polewać . Wypiłam ok. 5 kieliszków co dla mnie to już było max. bo nigdy nie piłam alkoholu jedynie co robiłam niegrzecznego to paliłam . Chyba pierwsze kto odpadł byłam ja bo zaczęłam wieszać się po Harrym i mówić mu, że ma przepiękne włosy i pytałam się jakim szamponem myje . Potem wieszałam się po Louisie wspinałam się na barana, robiłam sobie słit focie z Danielle. Była godzina 00:34 a ja nie czułam się choćby troszkę zmęczona, podeszłam do Zayna który siedział sam i dopijał swojego drinka .
-Zayn ? Idziesz na fajkę ?
-Jesteś niegrzeczną dziewczynką .. nie wolno palić
-nie martw się o mnie przystojniaku .
-Namówiłaś mnie, chodź . - Wyszłam na pole i usiadłam na jednej z ławek wyciągnęłam swoje marlboro i zapalniczkę.
-Zaplić ci ? - Zayn nic nie mówiąc po prostu przysunął do mnie usta w której trzymał już papieros, zapaliłam mu i patrzyłam jak z jego perfekcyjnych ust wydobywa się dym. Szybko się odwróciłam od niego i zaczęłam sama wdychać ten cudownie uspokajający dym .Jednak to prawda, że wódka i fajki to się równa niezła faza tak było i teraz ze mną złapałam mega fazę, zaczęłam się śmiać .
-Wiedziałem, że jesteś nienormalna ale śmiać się bez powodu - Zayn też zaczął śmiać się ze mną .
-Nie wiem co się ze mną dzieje, ty też masz taką fazę ? - znów zaczęłam się śmiać.
-Nie ja nie mam może dlatego, że mam lepszą głowę, a ciebie dziewczynko trzeba zawieść do domu .
-Pojedziesz ze mną ?
-Wolisz do naszego domu czy do siebie .
-Do ciebie
-Robi się- Zayn zamówił taksówkę i popatrzył mi głęboko w oczy . - Jesteś ... inna
-Inna?
-Tak, lubię cię Amy na prawdę jesteś piękna i twarda nie przejmujesz się większościami .
-Nie Zayn, przejmuje się nawet bardzo nie masz pojęcia o tym, że czuję się strasznie samotna .
-Ale nie jesteś masz mnie, chłopaków, Eleanor, Danielle
-Eleanor ?! Żartujesz sobie ? Ona jest straszna, już przy samym spotkaniu zdążyła mnie obrazić .
-Rozumiem cię ja też jej nigdy nie ufałem .- Podjechała taksówka do której wsiedliśmy( w końcu ) bo nasza rozmowa nie robiła się za ciekawa. Podjechaliśmy pod dom chłopaków, a raczej wille..
-Pięknie.. - wymamrotałam cicho .
-Chodź wyjdziemy do środka bo się zaczyna robić zimno - Zayn objął mnie ramieniem i weszliśmy do środka, oprowadził mnie mniej więcej po domu. - Śpisz ze mną albo ja się przenoszę na dół na kanapę .
-Nie ja pójdę spać na kanapę .
-O nie.. nie pozwolę ci .
-Zayn nie chce cię wyganiać z twojego własnego łóżka .
-W takim razie, łóżko jest duże pomieścimy się . -Byłam zaskoczona jego słowami ale też się ucieszyłam byłam pijana i bardzo chciałam z nim spać, a nie na dole sama .Więc zgodziłam się udając, że jest mi to obojętne . - Idziesz się myć pierwsza ?
-Mogę iść tylko nie mam ciuchów, wiesz nie przygotowałam się do nocowania u kogoś .
-Spokojnie coś zaraz na to zaradzimy - Zayn podszedł do swojej szafki i wyciągnął z niej dużą bluzę, taką która spokojnie przykryje górną jak i dolną część ciała . Weszłam łazienki i powąchałam bluzę którą dostałam od Zayna pachniała nim, jego pięknymi perfumami była delikatna czułam jakby był przy mnie Zayn, odstawiłam bluzę na bok i weszłam pod prysznic, użyłam chyba jego żelu pod prysznic ale mało mnie to interesowało kiedy byłam pijana . Wyszłam z pod prysznica, ubrałam na siebie bielizne i narzuciłam na siebie bluzę, była cudowna taka duża i ocieplała całe moje ciało tak, że czułam na sobie Zayna . Wyszłam z łazienki i skierowałam się do łóżka na którym leżał Zayn .
-Wyglądasz lepiej ode mnie w tej bluzie - odwrócił się w moją stronę i od razu ocenił  mój wygląd
-Dziękuje możesz iść się myć
-A co śmierdze  ? - zaśmiałam się,m a potem rzuciłam się na łóżko . Na co i Zayn się uśmiechnął . -Widzę, że już się czujesz jak u siebie . -puścił mi oczko i wszedł do łazienki . Położyłam się na łóżku zamknęłam oczy miałam już zasypiać kiedy do pokoju wszedł Zayn udawałam, że śpie nie chciałam na niego patrzeć on jest za idealny, a ja prawdopodobnie bym teraz na niego skoczyła i pocałowała, uwierzcie mi jestem to teraz w stanie zrobić .
-Hej Amy, maleńka spisz ? - o nie nazwał mnie maleńką nie mogłam mu tego popuścić .
-Nie maleńka .
-Wiedziałem, że nie śpisz .  -Zayn położył się koło mnie i popatrzył mi w oczy . -Jesteś niesamowita .
-Skąd u ciebie takie przypuszczenia .
-Po prostu lubię twój styl życia podoba mi się to jesteś podobna do mnie i oprócz tego niesamowicie mnie pociągasz.
-Mówisz tak bo jesteś pijany
-No właśnie, nie wiem czy wiesz ale to zazwyczaj po pijanemu zawsze usłyszy się najwięcej prawdy.
Nic więcej nie mówiłam odwróciłam się na drugi bok jego ręka dotkneła mojej, a ja chwyciłam go za rękę, poczułam coś bardzo dziwnego w brzuchu i te mroczki po całym moim ciele, coś pięknego .
-Dobranoc Amy - usłyszałam od Zayna który jeszcze dał mi buziaka w policzek . To zdecydowanie najlepszy dzień jaki kiedykolwiek mogłam przeżyć .

_________________________________________________

O boże. w końcu koniec, strasznie męczyłam się z tym rozdziałem i wiem, że go troche zepsułam za co przepraszam ! :D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ  :D Mobilizujcie mnie no !!

piątek, 20 czerwca 2014

Rozdział 5

Przez ten cały czas który tutaj jestem czuje się potwornie nie mam z kim nawet o tym pogadać. Louis zawsze jak przychodzi próbuje coś ze mnie wyciągnąć co mnie gryzie ale nawet jemu nie zaufam bo chodzi z Eleanor, ta dziewczyna zwyczajnie mnie nienawidzi tylko ciekawe co jej jest takiego zrobiłam. Te moje rozmyślenia stają się powoli nude, niech sie w moim życiu zacznie coś dziać !
-Mogę wejść ? - Usłyszałam głos dochodzący zza drzwi pewnie to Louis.
-Jasne . - Tak jak się nie myliłam był to Louis . - Coś się stało ?
-Nie, a właściwie ... potrzebuje pomocy dziewczyny .
-Czyli mojej
-No jak już zdążyłaś to zauważyć to tak . Chodzi o Eleanor ...
-Pewnie ma jakies urodziny a ty nie wiesz co takiej pięknej, uzdolnionej i miłej dziewczynie kupić, prawda ?-Przerwałam mu ale no o co innego może się pytać "dziewczyny" zamiast swoich "cudownych" kolegów.
-Nie, nie o to chodziło - po jego słowach troszkę źle się poczułam, bo widać że go coś boli i to raczej nie cudowne urodziny Eleanor.
-Więc o co ?
-Bo widzisz.. od paru miesięcy coraz bardziej źle czuje się w tym związku kiedys było inaczej codziennie razem, a teraz ona albo imprezy albo koleżanki i zakupy .
-No co się dziwisz to jest dzieczyna.
-Ale mogłaby się ograniczać i trochę czasu zostawić mi, a nie przelotem da mi buziaka powie "cześć " a za minute już "pa".
-Hmm... to bardzo trudna teoria panie Louis - złączyłam palce z palcami udawałam panią psycholog co wywołało u Louisa śmiech, nie lubię patrzeć na czyjeś cierpienie a trochę zabawy mi nie zaszkodzi, a dawno się nie śmiałam pierwszy raz w życiu miałam ochotę zrobić coś szalonego, pierwszy raz czułam jak hormony mi buzują. Co się ze mną dzieje nie powinnam się tak zachowywać .
-Więc co pani stwierdza panno Amy stażystko ?
-Stwierdzam, iż Eleanor jest zadufaną w sobie księżniczką, która myśli wyłącznie o sobie nie myśli o uczuciach innych i lubi być w centrum uwagi . -Spoważnieliśmy popatrzyliśmy się na siebie, a Louis z po prostu się we mnie wtulił . - No już Louis daj spokój to ona powinna się martwić o ciebie, a nie ty za nią to ona zawiniła i to ty powinieneś działać, pogadaj z nią o tym tak jak ze mną, pomijając panią psycholog. -I Louis znów padł ofiarą śmiechów zmieszanych z łzami . Louis oznajmił mi, że musi już iść więc w ostateczności się z nim pożegnałam.
-Eeeej właśnie co robisz tak za godzinę  ?
-Pewnie pójde sie myć i spać a o co chodzi?
-Pójdziesz ze mną i chłopakami na imprezkę ?
-Tylko ty i chłopcy ?
-Tylko ja i chłopcy - Odpowiedział rozbawiony Louis
-Niech będzie tylko musze się ubrać, umyć itp
-Ok przyjedziemy po ciebie o równej 20
-Jasne, pa ! - Dałam mu jeszcze buziaka w policzek bo nalegał, a jemu nie da się odmówić, uwierzcie chciał zostać u mnie w pokoju a wtedy nici z imprezy na którą byłam szczerze mówiąc nieźle nakręcona. Czemu mam teraz inne podejście wcześniej nigdy bym  nie pomyślała o jakiej kolwiek zabawie .. Ugh Amy nie myśl tyle! Idź się ubierać .Weszłam więc do łazienki i pierwsze co zrobiłam to się umyłam potem wysuszyłam włosy i zabrałam się za malowanie, nałożyłam na siebie pudru, tuszu do rzęs i kredki. Uznałam, że moja twarz wygląda już dość przyzwoicie . Zabrałam się do szukania ciuchów śpiewając przy tym piosenkę

Ellie Goulding-Your song . Po moich poszukiwaniach w końcu udało mi się znaleźć coś normalnego dobrze, że byłam na zakupach bo nie miałabym nic.  Ubrałam na siebie czarną sukienke  i wszystko co było czarne dopasowałam, od zawsze lubiłam czarne albo czerwone kolory przyciągały mnie . Teraz pozostało mi tylko czekanie, poszłam sobie do mojego kącika w którym były instrumenty i zasiadłam do pianina, zaczęłam śpiewać piosenkę którą zawsze śpiewam grając na fortepianie czyli jak już wiecie Skinny Love . Grając zapomniałam o całym świecie nic nie słyszałam oprócz muzyki, gdybym miała wskazać najpiękniejszą chwile była by na pewno ta chwila . Skończyłam ostatnią zwrotkę i przejechałam palcami po klawiszach . 
-Cudownie - Podskoczyłam jak oparzona gdy usłyszałam kogos głos nie chciałam się odwracać bo bałam się kto by to mógł być, głos miał znajomy aż za znajomy. Znieruchomiałam, ale po chwili moja głowa sama chciała się przenieść do tyłu, gdy już to zrobiła nie wiedziałam co mam powiedzieć i co z sobą zrobić. Przede mną stał Zayn, tak ten Zayn który mi się wkrada do snu i ten nieziemsko przystojny. 
-Co ty tutaj ... ?
-Chłopaki mi kazały po ciebie skoczyć dobrze, że to ja po ciebie poszłem bo nie wiedziałbym jaki tkwi w tobie wspaniały talent . 
-Daj spokój Zayn nic nie słyszałeś, ok ? 
-Czemu taka jesteś? 
-Czyli jaka ? 
-Zamknięta w sobie, nie chcesz żeby ktoś się o tobie dowiedział czegoś więcej 
-Po co ktoś ma to robić ?
-Bo jesteś śliczna i wspaniała nie powinnaś marnować takiego talentu i całego swojego życia bo cudowne na pewno nie jest, ale masz prawo je zmienić Amy - Po jego słowach znów znieruchomiałam.. może miał racje.
-Dziękuje za te słowa masz rację ale niech to zostanie między nami ok ?
-Ok i ślicznie wyglądasz 
-Dziękuje ty również, idziemy ? 
-Idziemy ! 

_________________________________________
Możliwe, że dziś kolejna część ;D xD

wtorek, 17 czerwca 2014

http://spis1d.blogspot.com/

http://spis1d.blogspot.com/
http://spis1d.blogspot.com/
http://spis1d.blogspot.com/
http://spis1d.blogspot.com/   SPAM xDDD  Wchodźcie najlepsze opowiadania ! :D

Rozdział 4

Siedze tu już tydzień, tak tylko tydzień ca czuje jakby to były wieki ciągnące się i nie dające końca tego posranego życia. Przez te 7 dni nie myślałam o niczym innym niż o matce, dlaczego mnie okłamała nie miała podstaw tego robić przez całe moje życie wkręcała mi kit o tym jak straszny jest mój ojciec co ona chciała tym zyskać ? Trudno jest mi być na nią zła ale czuje urazę, że tak bliska mi osoba potrafiła kłamać w żywe oczy . Nie wychodziłam z pokoju mało jadłam nie chciałam przebywać z tymi ludźmi jakoś nie przypadli mi do gustu, jeszcze ta Eleanor uhg.. boże to mnie dopiero  irytuje .. Był jeszcze poranek wstałam podeszłam do okna i pierwsze co zrobiłam od tygodnia to rozsunęłam zasłony i zobaczyłam piękne promienie słońca wpadające prosto do mojego pokoju, stwierdziłam, że w taką pogodę muszę wyjść na pole. Koło domu mają basen jest on piękny, a jako zwolenniczka pływania muszę się dzisiaj z nim zapoznać . Ubrałam się w stój kąpielowy wzięłam ręcznik i ruszyłam na basen, chciałam być tam jak najszybciej żeby z niego korzystać bo zaraz pojawi się cała ekipa chłopaków i dziewczyn .Wskoczyłam do wody i wolnymi ruchami pływałam sobie do przodu, woda i słonko najlepsze rozwiązanie na lepszy dzień.
-Dzień dobry ..Amy - usłyszałam męski głos i natychmiast wynurzyłam się z wody. Przede mną stał Zayn, jejku czemu on musi być idealny czemu nie może być gruby, mniej by mnie pociągał.
-Cześć .- Nie chciałam pokazać mu jak bardzo mi się podoba, ale to tylko urok wcale bym nie chciała z nim nic więcej o czym każdy myśli . Potrafie sobie odmówić .
-Coś mało wygadana jesteś .
-Tak a po czym to stwierdzasz, co miałam ci jeszcze powiedzieć? Przeważnie tak się z kimś wita chyba, że to ja się cofnełam w rozwoju .
-Nie, stwierdzam to bo od tygodnia nie wychodzisz z domu i raczej mało interesuje cię jakie kolwiek towarzystwo .
-Nie przeopadam za ludźmi, dziwni są
-Nawet ty ?
-Nawet ja jestem dziwna, każdy człowiek jest dziwny innymi słowy nie lubię ludzi .
-Skąd u ciebie taki negatywizm ?
- Stwierdzam po prostu, że takie życie jest do dupy .
-Bo co ?
-Bo tak... i tak mnie nie zrozumiesz
-A zdziwie cię, bo doskonale wiem o czym mówisz też miewam takie myśli jak ty .Bywają takie dni kiedy chciałbym, żeby mnie tu nie było .
-Ty ? Myślałam, że taki gwiazdor to tylko ma wspaniałe życie i zero kłopotów, popatrz jak ludzi łatwo jest źle osądzać nawet go nieznając . Idziesz do basenu czy masz zamiar tak sobie stać ?
- Ide.
- To super . - Zayn wszedł do basenu i zanurzył się. Boże... Perfekcja. Zrobiłam to co on i zanurzyłam się pływając tak nie widziałam nic pod wodą i całkiem przypadkiem wpadliśmy na siebie z Zaynem od razu oboje wynurzyliśmy się z wody i popatrzyliśmy sobie w oczy.
-Moja wina - odezwałam się i odwróciłam tyłem do niego znów zanurzając nie wiedziałam, że juz od dłuższej chwili nie byliśmy sami, zauważyłam leżąca na leżaku Eleanor i jakąś blondynkę której wcześniej nie widziałam, dziewczyny miały zkwaszone miny, a gdy na mnie popatrzyły myślałam, że chcą mnie zabić tym wzrokiem. Zayn wyszedł z wody i podszedł do blondynki składając na jej usta pocałunek . Czaje, ma dziewczynę no to Amy trzeba się z godnością wycofać i nie robić sobie nadziei przez głupie zauroczenie z resztą ile ty go znasz tydzień, od kiedy tak mało czasu potrzeba do tego, żeby ktoś się komuś tak bardzo podobał .. Do basenu weszła Eleanor razem z tą blondynką, a Zayn pływał po drugiej stronie .
-Nie patrz się tak na niego ma dziewczynę
-Co ty nie powiesz, a do czego mi ta informacje
-przecież wiem, że ci sie podoba trudno żeby nie - wtrąciła się blondyna .
Nie chciałam juz ich słuchać więc po prostu zanurzyłam się w wodzie i starałam się oderwać od rzeczywistości co oczywiście mi się nie udało bo nadal tkwiłam w tym zadupiu .


___________________________________________
Krótkie troche ale muszę iść biegać brzuch sam sie nie zrobi :D KOMENTUJCIE :* 

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Rozdział 3

-To kied
y mają pojawić się ci twoi znajomi ?
-Powinni już być. -I jak na zawołanie do domu wpadła zgraja chłopców, którzy zachowywali się jak małe dzieci wyszłam z salonu zaraz jak przyszli nie miałam ochoty z nimi siedzieć jakoś nie kręci mnie przebywanie z ludźmi których nie znam, ale mimo wszystko coś  mnie pchało do nich, przyciągało, nie tak samo jak Zayn bo on przeszedł moje najmniejsze oczekiwania jest piękny, a jego oczy... Nie, Amy koniec nie myślimy o żadnym facecie daj sobie spokój, nie możesz tak po prostu się zauroczyć w kimś kogo znasz pierwszy raz to jest niedorzeczne . Siedziałam sobie w kuchni i przysłuchiwałam się o czym mówią chłopcy, rozmawiali o jakieś płycie, ale było też słychać śmiechy, wiem już jedno, nie potrafią być poważni . Drzwi znów sie otwarły i zamknęły z hukiem.
-Gdzie ojciec?-usłyszałm głos jakieś dziewczyny pewnie tej całej Eleanor.
-Siedzi jeszcze w wytwórni ma jakieś sprawy /
-Ugh.. ok. A gdzie ta cała Amy chce zobaczyć ten jej krzywy ryjek .
-Bądź dla niej miła kochanie - Odpowiedział jej Louis
-Chyba sobie żartujesz, ta dziewczyna przyjechała tutaj z dnia na dzień i myśli, że się z nią zaprzyjaźnię i zostaniemy siostrami ? No way ! - W tej o to chwili poczułam jak cała złość we mnie aż paruje, jeszcze jedno jej słowo i wyjdę z kuchni jej przypiepszyć .  Dlaczego ktoś zawsze musi spiepszyć mi tak dobry humor, widać szuka problemów lepiej, żeby mi nie wchodziła w drogę.
-Eleanor uspokój się, ta dziewczyna ci jeszcze nic nie zrobiła..-tym razem powiedział jakiś inny chłopak którego niestety nie kojarzyłam, nie znam tu wszystkich dopiero zaczynam. 
-Stop, czemu wy ją w ogóle bronicie.. Louis kochanie ...-boże ale mnie drażni!
-Co ja, ja sie nie wtrącam .
-Ehh dobra ide sie napisać chce ktoś coś ? - O nie ona tu idzie, jak mi cos powie to trzymajcie mnie bo jej te sztuczne rzęsy powyrywam i włożę do dupy. Weszła do kuchni i staneła jak wryta zerkając od dołu do góry ilustrując czy to na pewno jestem ja .
-Eleanor- chyba mi sie przedstawiła, ale po jej głosie nie mogłam tego stwierdzić .
-yym super
-Nie masz zamiaru się przedstawić ?
-Wiesz po tym co już wyleciało z twoich pięknych botoksowych ust...nie, nie mam zamiaru ci się przedstawiać chociaż wydaje mi się, że powinnaś znać siostre . -Nie odezwała się tylko podeszła do lodówki wyciągła sok i nalała sobie go szklanki po czym zaraz momentalnie wybiegła z kuchni .Czyżbym ją zgasiła, a taka cwana wydawała się być niecałe 5 minut  temu. Nigdy nie pojmę takich ludzi jak Eleanor. Wyszłam z kuchni i postanowiłam pozwiedzać trochę dom bo jak na razie wiem gdzie znajduje się kuchnia, salon i mój pokój . Weszłam do pierwszych lepszych drzwi i znalazłam się w jakimś gabinecie pewnie mojego ojca, miał pełno płyt. Kolejne pomieszczenie, a w nich pokój jak dobrze zgaduje Eleanor, muszę przyznać, że nie jest taki zły miała dużą szafę i pełno półek na buty, co za dziewczyna... Następne drzwi jakie otworzyłam były drzwiami największymi powoli je otworzyłam, a moim oczom ukazał się pokój w którym było pełno instrumentów i mini studnio nagraniowe, piękne, od zawsze o czymś takim marzyłam, ale do tej pory to marzenie było tak bardzo mało prawdopodobne, że prawie w ogóle . Usiadłam przed fortepianem i zaczęłam grać piosenkę, którą tak bardzo uwielbiała moja mama, była to bardzo trudna piosenka dla większości, mi nie sprawiała ona problemów a bardziej pozwalała urwać się od codzienności zamknąć oczy i po prostu dać się ponieść. Kończyłam już ostatnie słowa piosenki otworzyłam oczy, co zobaczyłam? To co zawsze szarą teraźniejszość, nigdy jej nie polubię, nie rozumiem jak ktoś może cieszyć się z każdej chwili,  może myśle tak ponieważ jestem typem dziewczyny która nie lubi towarzystwa innych i całe swoje dzieciństwo przesiedziałam w domu z mamą ale nie czuje sie jakby to był czas stracony bo to właśnie ona nauczyła mnie jak sobie radzić w trudnych chwilach i za to jej dziękuje .
-Amy !? - Usłyszałam głos jakiegoś mężczyzny wyszłam z pomieszczenia i stałam twarzą w twarz z ojcem.
-Dzień dobry myśle, że pan się nie pozłościł, że tu weszłam ?
-Nie mów mi pan mów mi Paul albo tato ale wiem, że to drugie jest mało konfrontowe jak w tej sytuacji .
-Ma pan racje.
-Amy... Ehh słyszałem, że jesteś trudna ale nie myślałem, że aż tak . Mama mi dużo o tobie opowiadała
-Tak? A mi zawsze powtarzała, że nigdy nie chciałes mieć ze mną do czynienia !
-Co ? nie nigdy tak nie było
-Mama by mnie nie okłamała !
-Chyba jednak tak, Amy wiem o twoim braciszku i wiem co sie z nim stało przykro mi z tego powodu, mama mi wszystko powiedziała, chciałem przyjechać i być z wami w tej chwili ale nie kazała mi się mieszać.
-Nie wieże, że mnie okłamywała
-Może nie chciała, żebys mnie znała?
-Przepraszam ale musze iść do swojego pokoju .

___________________________________________________
Kropka. xD Eh ta moja wena jak już coś wymyśle to szkoda słów. Jeszcze sobie poczekacie na jakies dobre przygody :D wiem, wiem podtrzymuje was w niepeewności . Ale staram sie pisać regularnie i nie wiem czy to mi wychodzi na dobre taki pośpiech .
Czytajcie, komentujcie, poprawiajcie . Pozdrawiam mychy ! :*


niedziela, 15 czerwca 2014

Rozdział 2

Louis pokazał mi którędy iść i weszłam do dużej i pięknej willi zobaczyłam kobietę która sprząta, nie wieżę nie umieją sobie w tym domu za dupą  posprzątać ? Straciłam wiarę w ludzi.
-Dzień dobry jest może ktoś oprócz pani ?
-Nie jestem sama wszyscy w pracy albo gdzieś powychodzili . -po rozglądałam się chwile po mieszkaniu gdy usłyszałam krzyki Louisa .
-Przepraszam, że cie zostawiłem ale telefon wzywał chodź pokaże ci pokój.
-ok- poszliśmy do góry stanęliśmy koło drzwi i wstrzymałam oddech . Louis otworzył je a moim oczom ukazał się piękny pokój taki o jakim marzyłam kolory beżowe wszystko przytulnie i dużo miejsca . Nawet łazienka no oni na prawdę nie mają co robić z pieniędzmi  .Rzuciłam się na łóżko a walizkę położyłam koło niego .
-Kanpkaa !!
-CO ? - i zostałam splaszczona przez Tomlinsona, drań zapłaci mi za to zaczełam kopać go nogami i się wyrywać ale to bardziej w formie żartu nie robiłam tego mocno, aż w końcu spadliśmy z łóżka, telefon Lousia znów zadzwonił musiał iść go odebrać, a ja zostałam znów sama w sumie taka samotność nigdy mi nie przeszkadzała i przeszkadzać nie będzie . Postanowiłam z poważnieć nie wiem co ja sobie myśle jak ktoś taki jak ja mógł z dnia na dzień się uśmiechnąć pod wpływem nieznanego mi człowieka jakim był Louis, owszem miałam się zmienić ale nie wiem czy chce takiej zmiany w swoim życiu stałabym się całkiem kimś innym, a co jeśli przez takie właśnie wygłupy zapomniałabym o dawnym życiu ? O swojej matce wiem, że to jest wyolbrzymianie wszystkiego ale czuje, że moja obecność tutaj zmieni mnie tylko nie wiem czy na dobre czy na złe czy ja w ogóle chce coś zmienić lubię być sobą, ale przy Lousie czułam jakby ktoś zdjął ze mnie olbrzymi ciężar ?. nie moge, nie chce,  wole dawną siebie oschłą i podłą taką też będę . Usiadłam na łóżku i wyciągłam przed siebie torbę, aby się nieco rozpakować.Szczerze mówiąc dziwnie się czuje w domu w którym nie znam nawet gospodarzy nie to, żebym tak strasznie wszystko wybrzydzała ale wydaje mi się, że powinni to oni mnie przywitać w domu, a nie sprzątaczka . Louis wyszedł gdzieś, żeby sobie zadzwonić a ja wyszłam na dwór, mieli piękny ogród z cudowną huśtawką a obok niej białe róże usiadłam na niej, zamknęłam oczy i dałam się porwać chłodnemu wiatru czułam się niezwykle delikatnie . Po paru minutach zeszłam z huśtawki i udałam się z powrotem do domu udałam sie do mojego "pokoju" i położyłam się na łóżko wsadziłam słuchawki do uszów i dałam się ponownie się ponieść muzyce pomyślałam o mamie i wspomnienia o niej znów wróciły, tak trudno zapomnieć, a rany zaawsze goją się długo, ale blizny zostają na zawsze . Miałam ochotę sobie zapalić zawsze kiedy źle sie czuje wychodzę na pole i zaplam sobie dwie fajki na rozluźnienie. Nie jestem uzależniona i nie robie tego dla szpanu nie chce sobie zatruwać życia ale czasami człowiek nie myśli racjonalnie i robi to co uważa za słuszne, tak samo jest też ze mną uważam, że dwie na jeden dzień nic mi nie zrobią w dodatku palę tylko czasami gdy mam gorsze dni .  Wyszłam na balkon otworzyłam nowo kupioną paczkę Marlboro . 
Brakowało mi uczucia dymu w płucach to tak bradzo mnie uspokaja i daje na chwile możliwość odczucia, że wszystko jest dobrze, a wszystkie smutki, leki, żale - znikły, uleciały z dymem . Zamknełam oczy i nie patrząc na otaczający mnie wokół świat wdychałam w swoje płuca kolejną dawkę tego niesamowitego dymu .
-Bad girl hmm ? - usłyszałam z dołu głos jakiegoś chłopaka, otworzyłam szybko oczy i spojrzałam w dół ujrzałam niesamowicie przystojnego chłopaka.
-Może. - Odrzekłam obojętnie .
-Jest ktos w domu ?
-Zależy kogo szukasz bo jak na razie poznałam w tym domu sprzątaczke .
-Jesteś córką taty Eleanor ?
-Można tak powiedzieć.
-Super, mogę wejść do środka i poczekać na chłopaków zaraz mają przyjść .
-Co się mnie pytasz ? Nie mój dom ..
-Od dziś twój
-Nie, nie od dziś to może być ten mój pokój ale nie dom.
 _______________________________________________________

Heeeeloo ! :D taaak bardzo nudno xd Rozdział pt. " oczekiwnie na wakacje " . Nawet nie wiecie jak mi sie nudzi . Piszcie komentarze czy się wam podoba oraz swoje uwagi :D co byście zmienili ;D